Jak żyć? film Szymona Jakubowskiego, recenzja

"Jak żyć?" to pełnometrażowy debiut reżysera Szymona Jakubowskiego. Jest to lekka opowieść o poszukiwaniu własnej recepty na szczęśliwy związek, dogodne życie i wzorzec postaci, która nie zawsze okazuje się właściwym autorytetem. Akcja filmu rozgrywa się w Krakowie, który przedstawiony jest jako zwykłe miasto dla zwykłych ludzi. Poza tym sceny przeplatane są retrospekcjami z więzienia, w których młody bohater - Kuba, opowiada przypadkowemu więźniowi jak to wszystko się zaczęło i jak teraz wygląda jego życie. Sama historia toczy się w sposób zaskakująco prosty. Nad wyraz banalny. On - trochę naiwny i lekkomyślny barman, spotyka Ją - wymarzoną dziewczynę, która jest malarką i ma na imię Ewa. Zakochują się w sobie, żyją chwilą, cieszą się szczęściem i jak to często w życiu bywa… sielanka kończy się w chwili gdy dowiadują się, że będą mieli dziecko. Od tej pory Kuba (jak przystało na prawdziwego mężczyznę), postanawia za wszelką cenę zbudować rodzinne gniazdko i sprostać dorosłemu życiu. Wskazówek i rad szuka u trzech stryjów, którzy w dzieciństwie zastępowali mu zmarłego ojca. Każdy z nich jest inny i każdy ma swoją filozofię, którą chce przekazać. Jednak jak nie trudno się domyślić, na tytułowe pytanie - "Jak żyć?" nie łatwo jest odpowiedzieć, o czym przekonuje się  główny bohater.

 

„Jak żyć” jest filmem fabularnym, reklamowanym jako komedia, jednak najbardziej zaskakujące jest to, że trudno w niej znaleźć śmieszne momenty. Z jednej strony nadmierna  przewidywalność scen, momentami męcząca by nie powiedzieć nudna. Podobnie muzyka, kostiumy jak i dialogi dostosowane wprost idealnie do prostej fabuły, nie stanowią rewelacji. Narracja w pewnych momentach zaczyna drażnić, gdyż pokazuje znane wszystkim stereotypy damsko-męskie. Film staje się nieciekawy, gdy nie trudno nam się domyślić co będzie za chwilę. Wszystko jest tak proste, łatwe i oczywiste, że już w połowie można się zniechęcić. Być może chodzi o doszukanie się w fabule drugiego dna, jednak jest to pozbawione sensu, gdy film od samego początku nie wzbudza zainteresowania.

 

Jedynym małym plusem jakiego można się doszukać są dobrze obsadzeni aktorzy i ich ciekawe kreacje. Poza tym cała reszta budzi masę wątpliwości.